Recenzja – Avengers: Wojna bez granic

Udostępnij

Dziesięć lat minęło od tego jak debiutował pierwszy film z serii Marvel Cinematic Universe. Sześć lat minęło od momentu, gdy pierwszy raz w filmie Avengers pojawił się Thanos. Kolejne filmy z serii przygotowywały do starcia Mścicieli z Szalonym tytanem i właśnie obecnie nadeszła ta chwila W kinach pojawia się Avengers: wojna bez granic. Pojawia się pytanie czy rzeczywiście warto było na ta produkcję czekać. Jeśli ktoś do tej pory nie miał styczności z MCU krótko powiemy o co tak naprawdę chodzi.

MCU to seria filmów i seriali superbohaterskich na podstawie komiksów Marvel. Pierwszym filmem był IronMan. Dziesiąt lat temu nikt nie przewidywał się, że całość rozbuduje się do 19 filmów 11 seriali i do tego krótkometrażowe filmy i seriale animowane a dodatkowo możemy słyszeć o nowych zapowiedzianych produkcjach. Te dziesięć lat jest jakby podsumowanych wlasnie przez tą nową produkcję Avengers: Wojna bez granic.

Film jak zapowiadali twórcy miał być produkcja jednej postaci a mianowicie Thanosa i rzeczywiście można powiedzieć, że tak się stało. W filmach jest tak, że złoczyńca musi być i na tym ich rola się kończy. Musi być zły, by bohater rozwijał skrzydła i mógł go pokonać. Widać to w początkach danego bohatera. Zazwyczaj czarnym charakterom brakuje nieco motywacji. Muszą być źli, bo tego wymaga scenariusz i taki ich los. Jednak w przypadku Thanosa jest inaczej. To chyba pierwszy złoczyńca, który ma swój cel i można go nieco zrozumieć, chodzi o wymordowanie połowy wszechświata. Dodatkowo wierzy on bardzo mocno w to co robi i stara się przygotowywać w jakieś mierze skuteczną argumentacje dla swoich działań. Nie robi tego dla siebie jak uważa, ale dla tej połowy, którą zostawi przy zyciu. Nie chce mordować, ale musi to robić dla lepszego jutra. Można powiedzieć, że Thanos to złoczyńca ludzki. Potrafi współczuć i kochać, ale nie cofnie się przed niczym, byle osiągnąć cel. W filmie znajdują się sceny, które to pokazują.

Iron Man

W filmie pojawiają się praktycznie wszyscy bohaterowie, którzy znani są z poprzednich filmów i jeśli ktoś całość sledzi od początku to również wie czego się w tej nowej produkcji może spodziewać. Niektóre występy są raczej symboliczne, ale nie są to zapychacze. Każdy bohater ma swoje pięć minut i jest tak umiejscowiony, by miał swoją rolę w fabule tego filmu. Dzięki temu producenci na podsumowaniu jakby gromadzą wszystkie istotne dla całej produkcji postacie.

Całość została atrakcyjne przygotowana i trzyma w napięciu od samego początku. Nie ma tam przestojów, stawka jest bowiem zbyt wysoka i dlatego ały czas się dzieje. To bardzo emocjonalna cześc serii MCU i widać to na ekranie. Pojawia się i powaga i smutek i złość, ale jest także miejsce na to, by pokazać nieco humoru.

Jeśli ktoś ogólnie był zainteresowany serią MCU powinien również wybrać się do kina na tą nową produkcję, ponieważ to w jakies mierze podsumowanie tego co do tej pory mogliśmy w kinach oglądać, dlatego warto to zobaczyć. Film nie jest może idealny, są tam pewne techniczne niedoskonałości, jednak ogólnie nie zabierają przyjemności z oglądania tej produkcji.