Nintendo Classic Mini: Super Nintendo Entertainment System - recenzja konsoli

Udostępnij

Nintendo Classic Mini: NES została wydana już blisko rok temu i nie sposób nie zgodzić się z tym, że zakończyła się sukcesem. Ten wehikuł czasu podbił serca miłośników retro i to nawet pomimo tego, że trudno było ignorować przynajmniej kilka typowych dla niego wad.

Obecnie warto więc zadać sobie pytanie o to, czy jego następca radzi sobie jednakowo dobrze? Gdy analizujemy historię konsoli NES mini, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że sam producent zrobił wiele, aby skomplikować jej życie. To właśnie on w pewnym momencie wstrzymał produkcję i zdecydował, że będziemy mieli do czynienia z produktem limitowanym. Kolejna edycja miniaturowej konsoli ma mieć jednak nieco większy nakład, co da szansę większej grupie fanów na jej nabycie i cieszenie się możliwościami, jakie stwarza. Oczywiście, po raz kolejny dobrze mieć świadomość tego, że bazujemy przede wszystkim na obietnicach.

Można mieć nadzieję, że doczekają się one realizacji, nie jest to jednak nic pewnego. Już pierwszy kontakt ze SNES Classic Mini może budzić pewne zadowolenie, wiele wskazuje bowiem na to, że tym razem Nintendo nieco uważniej wsłuchało się w głosy pochodzące od swoich fanów. Widać to zwłaszcza w obecności w pudełku wygodnego kabla micro-USB, choć wypada docenić także to, że zyskaliśmy kontroler, który może być wykorzystywany przez drugiego gracza. Niestety, samą wtyczkę musimy już dokupić oddzielnie, choć producent przekonuje, że jego produkt może być zasilany bezpośrednio z obecnego w telewizorze portu USB.

konsola Nintendo

Tym, co wzbudza trudny do zakwestionowania zachwyt jest przede wszystkim dbałość o szczegóły. Sprzęt nie różni się niemal od oryginalnej konsoli SNES i wygląda tak, jakby z jakiegoś powodu doszło do jej skurczenia się w praniu. Zarówno krawędzie, jak i inne szczegóły są odwzorowane wręcz fenomenalnie, choć z tyłu możemy liczyć jedynie na port micro-USB oraz HDMI. Wygląd jest dość oszczędny i odbiega nieco od tego, z czym mamy do czynienia obecnie, nie można jednak zapominać, że w tym konkretnym przypadku nie musi być to wcale postrzegane jako wada.

Mario

Podobna dbałość dotyczy kontrolera. Nie mamy do czynienia z idealnym odwzorowaniem, nie da się jednak ukryć, że różnice z powodzeniem można określić mianem drobnostek. To niemal idealna kopia pada, który był dołączany do SNES-a. Także system konsoli będzie wyglądał znajomo dla wszystkich tych osób, które w przeszłości miały z nią do czynienia. Mamy zatem w większości te same opcje takie, jak choćby możliwość samodzielnej decyzji o tym, z jakiego typu wyświetlacza będziemy korzystali. Kilkadziesiąt ostatnich sekund naszej zabawy może być rejestrowanych, a to powinno nas uchronić przed konsekwencjami dokonania zapisu w miejscu naprawdę niefortunnym. Tym jednak, co powinno w największym stopniu przypaść do gustu odbiorcom, jest zestaw dostępnych gier. Owszem, wachlarz dostępnych tytułów jest wyraźnie mniejszy niż miało to miejsce w przypadku poprzednika, mamy jednak do czynienia z grami o imponującej długości i jedynie najwyższej jakości. Zdecydowana większość to przy tym gry, które już przeszły do legendy.