Tomb Raider ponownie trafia na ekrany

Udostępnij

Lara Croft to jedna z najsłynniejszych bohaterek gier komputerowych i trudno ukrywać fakt, że wielkie znaczenie miał tutaj jej skąpy strój, akrobatyczne zdolności oraz kształtne ciało, nawet jeśli na początku serii oznaczało to trójkątny biust.

Pierwsza przygoda Lary Croft na srebrnym ekranie bardzo mocno nawiązywała do gier i dała nam przebojową rolę Angeliny Jolie, równie seksownej co inteligentnej pani archeolog. Obecnie w tytułową rolę wciela się Alicia Vikander, która aktorką jest bezsprzecznie dobrą, ale jej dziewczęce uroki nijak mają się do oczekiwań i wymagań, z jakimi musi się mierzyć Lara.

Gry z serii Tomb Raider nigdy nie starały się być przesadnie realistyczne i jest to delikatne ujęcie sprawy. Obecnie wyjątkowo nierealistyczną fabułę próbuje się ubierać w realizm i jest to niestety kierunek dyktowany przez poprawność polityczną. Widzimy tutaj osobę, która miedzy treningami fitness zajada bezglutenowe płatki, czyli kogoś skrojonego na miarę Wonder Woman. Wielki hit ostatnich miesięcy zostanie jednak zapomniany tak szybko, jak szybko przez świat przetoczyła się wielka fala entuzjazmu pod jego adresem, ponieważ poza uderzaniem we wszystkie poprawne politycznie tony, nie oferował w zasadzie nic. Żenujący humor czy mierna inteligencja tego obrazu potrafiły obrażać bardziej wyrobionego widza, a dobre recenzje w większości wymuszane były poprzez feministyczny terror grożący wyklęciem od czci i wiary każdego, kto nie będzie piał peanów pod adresem Wonder Woman. Marketing najnowszej odsłony Lary Croft idzie tym samym torem.

Na pewno nie zaskakuje fakt, że wersja Lary Croft dorabiającej do pensji kurierki w nielegalnych wyścigach rowerowych to pomysł skandynawski. Za pewnik można było też uznać zanudzające na śmierć opowieści o dorastaniu, problemy z rodzicami, ignorowanie posiadanej fortuny i wiele innych elementów, które trzeba odhaczyć, by stworzyć obecnie film AAA. Niestety, takie schematyczne działanie i odcinanie się od korzeni, które wyniosły Larę Croft do poziomu ikony, są zapowiedzią totalnej miałkości. Tak niestety się stało.

Tomb Raider to przygoda. Na ekranie bardzo często musi ona ustępować jednak melancholii, wspominkom i innym, zupełne niepotrzebnym zamulaczom fabuły. Oczywiście, Lara w końcu rusza w dzicz odkrywać pełne pułapek ruiny, ale film jest porażająco bardzo niedopracowany od strony czysto technicznej, czyli tak naprawdę najłatwiejszego dzisiaj elementu. Fabuła pod względem przygody też zawodzi, ponieważ nie ma ani interesujących zagadek, ani tym bardziej ciekawych zwrotów akcji. Główną cechą filmu jest wtórność. Bohaterkę obdarto z większości przymiotów, które robiły z niej Indiana Jonesa w spódnicy, a zamiast tego zaproponowano nam coś w rodzaju marzenia rozpieszczonej blogerki z amerykańskiej klasy średniej o przygodzie. Z radosnej akcji w ciekawych miejscach pozostała jedynie całkiem sympatyczna bohaterka, która sama w sobie na pewno filmu nie uratuje i lepiej by chyba było, gdyby nie próbowała udawać Lary Croft. Po prostu nią nie jest.